W życiu różne rzeczy bywają inspiracją do opisania swoich przeżyć. Również ten artykuł został zainspierowany przez niezwykle przykre, aczkolwiek bardzo pouczające doświadczenie.
Ostrzeżeń typu: "nie baw się firmware'm - to niebezpieczne" nigdy nie bierze się na serio dopóki coś nie stanie się z naszym ulubionym odtwarzaczem mp3, aparatem fotograficznym, czy kinem domowym. Co jednak, jeśli doskonale zdajesz sobie sprawę z konsekwencji swoich poczynań, a ciekawość typu "co się stanie jak..." bierze zdecydowaną górę nad rozsądkiem? Hmmm... Tak było (i zawsze jest) w moim przypadku ;)
Niektórzy powiedzą, że bezsensem jest zabijanie odtwarzacza mp3, jedynie poto by przekonać się czy rzeczywiście będzie martwy - i wiecie co? - będą mieli rację - to bezsens. Jednakże, gdyby nie to, ten artykuł nie powstałby, a liczni użytkownicy chińskich odtwarzaczy "no name" nie mieliby tu czego szukać i ostatecznie zostaliby na lodzie z odtwarzaczem, który już nawet się nie uruchamia.
Należy pamiętać, że artykuł dotyczy odtwarzacza producenta Wilson (typu S1 MP3 Player), zbudowanego na płycie MP-485 i chipsecie ATL2051W, ale porady w nim zawarte odnoszą się do wszystkich chińskich odtwarzaczy podanego typu (S1 MP3 Player).
Wszystkie (bardzo) tanie odtwarzacze mp3, bez nalepek firmowych, o których powszechnie mówi się "no name" są w większym czy mniejszym stopniu podobne do siebie. Są podobnie zbudowane, mają podobne chipsety i pamięci. Niektóre są z radiem (najczęściej na podzespole Philipsa), inne bez. No i oczywiście istnieje całe mnóstwo wersji firmwar'ów, potencjalnie odpowiadających naszemu player'owi. Tylko potencjalnie... Często oprogramowanie tanich odtwarzaczy po prostu psuje się bez najmniejszego powodu. Dopiero w takiej sytuacji uświadamiamy sobie, co to znaczy mieć odtwarzacz bez nazwy i czujemy złość, choćby z tego powodu, że producent nie ma swojej strony internetowej, nie udostępnia firmware'u, czy po prostu dana firma już nie istnieje. Szukamy więc firmware'u na własną rękę korzystając z wyszukiwarek, pytając na forum. Znalezione oprogramowanie często (a nawet przeważnie) nie jest ściśle opisane i w konsekwencji nic nam ono nie daje. Oczywiście zawsze można spróbować, czy akurat podejdzie. Najwyżej pogorszysz stan swojego elektronicznego cacka (a co tam i tak już nie żyje).
Zatem jeśli Twój odtwarzacz wygląda całkiem podobnie jak ten na poniższym zdjęciu - to ten artykuł jest dla Ciebie.

Oto kilka zasad, o których musisz wiedzieć, zanim przejdziesz do dalszej części artykułu:
Swoistą biblią każdego człowieka, któremu umarł odtwarzacz są poniższe strony. Musisz przeczytać znajdujace się tam informacje, przed kontynuacją... żeby wiedzieć "co i jak "
Po powyższej lekturze Twój odtwarzacz powinien uruchomić się w trybie diagnostycznym/przywracania. To specjalny tryb, który nazywany jest trybem serwisowym i stosowany jest w przypadkach "kiedy wszystko zawiedzie". Jeśli Twój odtwarzacz uruchamia się, ale Windows prosi o sterowniki dla nowego urządzenia (ADFU). Wskaż mu plik znajdujący się w podfolderze drivers katalogu RDiskUpadate należącym do pakietu aplikacji "Mp3 Player Utilities". Pakiet ten znajdziesz na stronie S1mp3.org download tools. Ściągnij jego najnowszą wersję.
Instalacja oprogramowania odtwarzacza (tzw. firmware) jest zwykle prosta. Jeśli je masz - załaduj je do odtwarzacza za pomocą programu "Mp3 Update Tool". Jeśli go nie masz lub nie możesz go załadować, czytaj dalej...
Pamiętajmy, że artykuł dotyczy odtwarzacza producenta Wilson, zbudowanego na płycie MP-485 i chipsecie ATL2051W, ale porady w nim zawarte odnoszą się do wszystkich chińskich odtwarzaczy typu S1 MP3 Player.
Po tych operacjach odtwarzacz powinien się uruchomić. Jeśli jednak tak się nie dzieje, a odtwarzacz startuje w trybie diagnostycznym (tym po zwarciu nóżek pamięci), to jest szansa na to, że uda się go wskrzesić. Wystarczy szukać firmware'u w sieci i wgrywać każdy, który się znajdzie (oczywiście przeznaczony do odtwarzaczy typu S1 MP3 Player). Poszukiwania radzę rozpocząć od firmware przeznaczonego dla konkretnego chipsetu (np. ATL2051, ATL2085 itp...) i płyty głównej odtwarzacza (możesz je odczytać rozbierając odtwarzacz). Prędzej czy później uda Ci się znaleźć prawidłowe. Przy czym, jeśli odtwarzacz uruchamia się i system widzi go jako dysk, ale po odłączniu od USB nie można go włączyć to przeważnie wystarczy przeprowadzić niskopoziomowy format i wgrać zrzut pamięci (tzw. dump). Dzięki wszystkim za uwagę.
Postanowiłem w tym miejscu opublikować pytania czytelników serwisu LHP dotyczące danego artykułu, wraz z odpowiedziami na nie. Myślę, że powinny być one pomocne w rozwiązywaniu Waszych problemów, ponieważ gdy czytelnik o coś pyta, najczęsciej oznacza to, że coś nie zostało dopowiedziane, lub kiepsko coś objaśniłem. Zapraszam do lektury listów.
Poniżej masz narysowaną kość pamięci. Aby ją zobaczyć, musisz rozebrać swój odtwarzacz. Będzie to największy układ scalony na płytce, posiadający wiele nóżek (48). Musisz zwrócić szczególną uwagę na lewy górny róg obrazka. Jest tam (koło pierwszej nóżki) takie kółeczko - pozwala ono zorientować się gdzie jest lewy górny róg układu (przy układzie wlutowanym w płytkę, określenie tego jest sprawą priorytetową). Wystarczy odnaleźć to kółeczko by zorientować się jak został wlutowany układ. Obróć płytkę tak, by układ był obrócony zgodnie z poniższym rysunkiem.
Teraz łatwo Ci będzie zlokalizować piny układu podświetlone na czerwono. Gdy już to zrobisz, upewnij się, że odtwarzacz nie jest podłączony do komputera, a nastepnie zewrzyj dowolne z podświetlonych na czerwono pinów czymś co przewodzi - ja używałem śrubokręciku (tylko musi być on wykonany z materiału który przewodzi). Zwierając te styki - jednocześnie podłączamy odtwarzacz do komputera przez kabel USB. System powinien wykryć urządzenie ADFU. Jeśli tak się stało, dalej postępuj zgodnie ze wskazówkami w artykule, jeśli nie to czytaj dalej:
Jeśli nic się nie stało odłącz odtwarzacz od komputera, zewrzyj jakieś inne piny (cały czas mówimy jedynie o pinach podświetlonych na rysunku na czerwono) i ponownie podłącz odtwarzacz. Trzeba tu mieć poprostu szczęście - piny są na tyle małe, że trudno jest je trzymać cały czas zwarte za pomocą śrubokrętu czy innego szpeja, jednocześnie podłączając odtwarzacz do komputera. Mnie się udała ta sztuczka dopiero po kilkunastokrotnym powtórzeniu tych czynności.
Jeśli nadal nie działa, poszukaj jakiegoś lepiej przewodzącego śrubokręcika i spróbuj ponownie.
| Brak komentarzy |
| Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz, wyraź pierwszy swoje zdanie na temat tego artykułu. |
Łukasz "Lukas" Wyporek
lukas.home.page@gmail.com